Przejmowanie tradycji
Babcia mi się zbuntowała.... Nie chce uszek lepić na święta. Bliższym od zaskoczenia jest mi jednak podziw ile to już lat podejmowała się tak pracochłonnego zajęcie, którego efekty pochłanianie są w pierwszej kolejności. Czas na młodych (tak, mówią) ... znaczy się na mnie. Problem w tym, że doświadczenie w lepieniu uszek mam żadne, a i klejenie pierogów to incydentalna sprawa (zawsze pod okiem fachowca). Rozwiązania skrajne są dwa- nauczyć się albo kupić gotowca. Przy czym jedno z nich wydaje mi się niehonorowe i sprzeczne z duchem świąt, a w konsekwencji czekają mnie nieuchronne godziny lepienia. Droga przede mną raczej długa. Ostatnia lepianka pierogowa utrwalona na ujęciach poniżej... Nie trzeba komentować :P