Obserwatorzy

sobota, 22 grudnia 2012

Lukrowanie tricolor


Przygotowywanie pierników to jedna z najprzyjemniejszych świątecznych przygotowań. Piekę je zazwyczaj z moją mamą, która jednak od kilku lat pasuje z zabawy z lukrem dlatego mam pełną swobodę w tym temacie.

W tym roku postawiłam na kolor, a w zasadzie na trzy najbardziej świąteczne kolory: mikołajowy czerwony, choinkowy zielony i soplowy niebieski. Intensywność kolory zawdzięczają odrobinie pyłu barwników spożywczych. Mam nadzieję, że dzieciaki dla których w tym roku przygotuję małe paczuszki z kolorowymi piernikowymi zwierzakami będą z nich zadowolone. A Wam się podobają.  Czy jak mój P. uważacie, że zwłaszcza niebieskie zniechęcają do jedzenia?



Korzystając z okazji chciałam złożyć Wam najserdeczniejsze
 i najszczersze życzenia świąteczne.
Niech te dni będą przepełnione miłością, radością i relaksem.

Wesołych świąt Kochani!

niedziela, 16 grudnia 2012

Organizacja Festiwalu Sztuki i Przedmiotów Artystycznych

 Trudno mi bardzo było napisać ten post. Przede wszystkim dlatego, że zawsze staram się szukać raczej tej jaśniejsze strony. A na temat organizacji Festiwalu Sztuki i Przedmiotów Artystycznych niestety za dużo dobrego nie mogę powiedzieć.Targi te odbyły się w zeszły weekend tj 7-9 grudnia.

W tym roku pojawiło się kilka organizacyjnych kuch, za które dodatkowo nikt nie poczuwał się do odpowiedzialności, a ze strony obsługi nie można było liczyć nawet na łagodzący sytuację uśmiech.
Już strona internetowa pozostawiała wiele do życzenia. Natomiast wejście na imprezę możliwe było tylko z jednej strony, od ulicy Śniadeckich. Co wiązało się z przemaszerowaniem wzdłuż pawilonu w nieoznakowane dokładnie wejście. Zabłąkane na terenie targów dusze z rozbieganymi oczami podchodziły do siebie nieśmiało w nadziei, że może ktoś coś wie i razem łatwiej odnajdą drogę.

Jak by tego było mało w piątek otwarte kasy biletowe były tylko dwie, a długością kolejki nikt się nie przejmował, a nieskrepowane kasjerki przewracały oczami za każdy razem gdy ktoś nie miał odliczonych 8 zł za wstęp.



Dla równowagi.
Sama idea organizowania pod jednym dachem tylu sprzedawców z przeróżnymi formami kreatywności artystycznej doskonała. A to w końcu najważniejsze.
Impreza choć mniejsza niż w zeszłym roku składała się z różnorodnych wystawców. Którzy to zazwyczaj z uśmiechem i energią zachęcali do zakupów.Najważniejsza jednak była unosząca się w powietrzu atmosfera "zwiedzających"- to co te targi mają najlepszego. Świąteczna atmosfera, wzajemną uprzejmość i zaskakujący brak niekorzystnych dla nerwów i uszu decybeli, jak na taką ilość osób panowała przyjemna cisza.

Dlatego nie zabraknie mnie na Festiwalu Sztuki i Przedmiotów Artystycznych w grudniu 2013roku. Pojawię się tam z nadzieję, że organizatorzy wyciągną wnioski z tegorocznej imprezy i poprawią przynajmniej część utrudnień.

W końcu nikt nie jest doskonały.

A słodkość wyślę do ....


Zasady wszystkim znane. Sposób wyłaniania zwycięzcy chyba też, więc bez zbędny formalności ogłaszam, że nagroda w moim candy zostanie wysłana do


*
*
*
*******
*****
***
*

Pasje Justychy

Gratuluję i czekam na maila z adresem do wysyłki w ciągu 3 dni, tj do 13:13 19.12. Wtedy paczka powinna dotrzeć jeszcze przed świętami.

 

 

A dla przypomnienia nagrody poniżej 


Raz jeszcze dziękuję wszystkim za zabawę. Mam nadzieję, że na następne candy też się skusicie. Już zaczynam myśleć o nagrodach.

czwartek, 13 grudnia 2012

Drugi mały album "do kompletu"

Prosty, z pięknymi papierami. Z zamysłu w stylu prowansalskim. Mam nadzieję, że udało mi się go wyrazić. Jest to w zasadzie takie dwa w jednym; ma bowiem pełnić rolę albumu na kilka zdjęć i notesu.

Zdjęcia nie do końca oddają rzeczywisty widok, ale przywykłam już do tego.



Minęła już północ. Candy uważam za oficjalnie zamknięte. Dziękuję wszystkim za zgłoszenia. Postaram się wyniki ogłosić najszybciej jak będę w stanie.


czwartek, 6 grudnia 2012

Błękitny album bindowany z tagów

Dziś prosty i przyjemny projekt.

Podstawą tego albumu są tagi. Zbindowałam je na przeciwległym boku do pierwotnie wykonanej do ich połączenia dziurce (te postanowiłam przyozdobić wstążeczkami).
Kolor tła wymalowałam próbka farby Magnum. Dokładnie takiej jaką można wygrać w moim Candy.

Candy, które za niecały tydzień się już kończy więc wszystkich niezdecydowanych tym bardziej zapraszam.

Składa się z zaledwie czterech tekturek i trzech kartek pomiędzy nimi. Nie ma jeszcze ostatecznego przeznaczenia. Dlatego brak mu tych tematycznych drobiazgów.

 







wtorek, 4 grudnia 2012

Ulica mnie inspiruje

Trochę mnie znowu rzeczywistość zbiła z tropu. Nie było mnie tu trochę, ale obiecuję poprawę.

Zdjęcie wykonane własnoręcznie, niestety aparatem w telefonie, ale nie mogłam się oprzeć :), żeby Wam nie pokazać jakie cudo widziałam.
Wszyscy moi bliscy doskonale wiedza jak lubię żarty i gry słowne.  A ta torba poprawiła mi humor, zresztą nie tylko mnie bo zdjęcie pokazywałam już kilku znajomym i niemal wszystkie podzielają mój zachwyt.

Oglądałam ostatnio dokument o amerykańskim Vogue. I usłyszałam tam kilka ważnych zdań. Jednym z nich głosiło, by nigdy nie zamykać oczu. Bo nigdy nie wiadomo co i kiedy może nas zainspirować. I ja tak chyba mam. Siedzę z nosem, przy szybie i napawam się barwami, światłocieniami, kształtami. Bardzo lubię obserwować co ludzie noszą (szczególna słabość do torebek i butów).
A Wy też macie skłonności do podglądania ulicy?


poniedziałek, 19 listopada 2012

Niech ktoś zatrzyma wreszcie świat ja wysiadam!

Mam serdecznie dość, braku czasu. A jak juz mam chwilę to jedyne o czym myślę to sen. Nie mam gdzie nawet łożłożyć mojego albumowego kramu. Nie mam czasu ani na obróbke zdjęć ani żadne inne kreatywne aktywności.

Przepraszam, że mnie tu tyle nie było. Obiecuje poprawę, ale nie mogę niczego konkretnego terminowo określić. Niestety.

Może sen zimowy byłby jednak lepszym rozwiązaniem?

A na poprawieniu jeszcze niezapisanych zapraszam na moje candy!!!

czwartek, 8 listopada 2012

Pierwszy bindowany album

Pod koniec września dostałam wspaniały prezent. Nie za bardzo było jednak czym się chwalić, jest to bowiem moja różowa bindownica, którą pewnie większość dobrze zna. Dziś chciałam pokazać wam coś co zmajstrowałam przy jej pomocy-  bindowany album. Powstał jako oprawa do zdjęć mojego P. z jego ostatnich urodzin.

 Fotografie zrobiłam przed wklejeniem zdjęć i  zbindowaniem.













edit: Właśnie otworzyłam tego posta na innym komputerze i nadziwić się nie mogę, że kolory są aż tak przekłamane... :(

środa, 7 listopada 2012

Wyróżnienie i moje odpowiedzi na 11 pytań

Wyróżnienie od Ignasz bardzo miłe. Dlaczego sama nie przyznaje wyróżnień to już można poczytać w poprzednich moich postach. Tym razem trochę się złamałam i postanowiłam odpowiedzieć na 11 pytań jakie zadanie Ignasz. Może ktoś się uśmiechnie dzięki pytaniom a może moim odpowiedziom. Chętnych zachęcam też do komentowania ze swoimi odpowiedziami. Chętnie dowiem się o Was czegoś nowego.




 pytania :
  1. Ulubiona potrawa?
  2. Co Cię uspokaja?
  3. Ulubiony kolor?
  4. Kosmetyk według Ciebie który jest niezbędny?
  5. Co doceniasz w ludziach?
  6. Ulubiony rodzaj alkoholu?
  7. Sposób na nudny wieczór?
  8. Dom, to dla Ciebie ...?
  9.  Czego w życiu sobie nie odmówisz?
  10. Marzy mi się ...?
  11. Kiedy mam chwile tylko dla siebie ...?

Moje odpowiedzi
1. Zależy to od pory roku. Obecnie królują warzywa zapiekane / grillowane i krem z dyni.
2. Towarzystwo zwierząt, herbata zielona najlepiej z kwiatami róży, słonecznika i serial Przyjaciele
3. Naprzemiennie pomarańczowy i fioletowy
4. Tusz do rzęs i kredka / cień do brwi- z natury mam bardzo jasną oprawę oczu, bez podkreślenia jej wyglądam na chorą :)
5. Szarość, kreatywność i dystans do siebie
6. Szampan a raczej wino musujące
7. Scrapbooking, biżu i wszystko co kreatywne
8. Ostoja i miejsce spotkań z bliskimi, których staram się rozpieszczać jedzeniem
9. Próbowania nowych rzeczy i popełniania błędów. Zdaje sobie sprawę, że najważniejsze lekcje w życu to te na błędach właśnie.
10. Własne 4 kąty z pracownią w której nikt nie kazałby mi sprzątać :)
11. Śpiewam i tańczę bo to dodaje mi energii (pod warunkiem, że nikt mnie nie widzi i nie słyszy)


środa, 31 października 2012

Jadę na II Dolnośląskie Warsztaty Craftowe !

Udało się! Jadę na II Dolnośląskie Warsztaty Craftowe ! Co prawda w poszukiwaniu towarzystwa w drodze z Poznania straciłam możliwość zapisania się na jakiekolwiek warsztaty, ale jadę, zobaczę, trochę po podglądam na pokazach, pewnie mocno się obkupię i wrócę z postanowieniem, że następnym razem zapisuję się na warsztaty. Nie od razu Rzym zbudowano.

Jadę pełna optymizmu i ciekawości.

Jeśli któraś z Was też się wybiera dajcie koniecznie znać.

 

A dla niezorientowanych, albo tych co jeszcze mają wątpliwości czy się pojawić garść informacji   tutaj


wtorek, 30 października 2012

Ciepły zielony szalik

W tym sezonie dostałam kilka "zamówień" na szaliki od koleżanek. Prace nad zielonym dla A. zakończyłam jakiś czas temu, ale do rąk właścicielki trafił zalewnie dwa dni temu.

Koncepcja tego szalika zmieniała się w trakcie i niestety nie mam pewności, czy udało mi się spełnić oczekiwania A., mogę tylko mieć  taką nadzieję.

Szalik jest kominem, zresztą jak wszystkie u mnie zamówione :) Ma piękny odcień zieleni. A wykonany został najprostszym ( i jednym, z dwóch przeze mnie oponowych) ściegiem -lewo przy użyciu drutów 6 z żyłką. Jego wykonanie było świetną przygodą, choć muszę przyznać, że zajęło mi dużo więcej czasu niż założyłam. Mam nadzieję, że z czasem i wprawą zabierać będzie mniej czasu.

Niestety nie udało mi się wystrzec błędów, których konsekwencją było kilkakrotne prucie, ale sporo się nauczyłam i mam nadzieję popełniać ich coraz mniej.




Zdjęcia wyjątkowo nie zostały wykonane przeze mnie a przez A. bo ja jakoś ostatnio nieprzytomna chodzę i zapominałam. Szalik był za szeroki dlatego zszyłam go wzdłuż, dzięki temu zrobił się dużo łatwiejszy do układania. Jego długość po zszyciu końców pozwala na dwukrotne owinięcie szyi.

niedziela, 28 października 2012

Candy

Z nie małym poślizgiem ogłaszam zapowiadane candy z okazji pierwszych urodzin blogu. Okazja miła i zabawa mam nadzieję  będzie miła dla wszystkich. 
Zasady proste i jasne, ale przypomnę:
       - zabawa dla posiadających bloga
      - zostawić pod tym postem komentarz, wyrażający zainteresowanie candy 
      - umieścić podlinkowany banerek w pasku bocznym na swoim blogu (link powinien prowadzić do mojego posta o candy) w komentarzu gdzie zapiszcie adres bloga gdzie jest banerek bym mogła to sprawdzi
        - aby podwoić szanse na wygraną zapraszam do obserwowania
        - komentować można do 12.12.2012 r. (trudno się oprzeć takiej dacie) losowanie najszybciej jak się uda
        - z powodów problematycznej wysyłki candy tylko dla osób z Polski



Myślę, że warto objaśnić co jest do przygarnięcia.

- hair loop  - doskonałe w swej prostocie, pomoże w osiągnięciu ciekawej fryzury w kilka sekund
- wypukłe logo Wedel w 8 egzemplarzach (2 x 4)
- dwa arkusze kolorowych naklejek
- dwie farby Magnat : 40ml (czysty oliwin i tajemniczy almandyn )
- szafirowa galaretka- coś co sama szukałam od dawna
- kolorowe koperty na płyty z motywami zwierząt
- cztery pęczki ozdobne kwiaty
- konfetti w kształcie serca
- trzy rolki taśm materiałowych: różowa, granatowa i seledynowa
- papierowe serwetki
- różowa bransoletka z podkładką wykonana przeze mnie
- cztery buteleczki szklane
- kilka herbatek w różnych smakach
- oraz 5 róznich serwetek, których niestety na zdjęciu nie widać


Mam nadzieję, że znajdziecie w tej wyliczance coś wartego zachodu :)


sobota, 20 października 2012

Zegarek nośnikiem sztuki


Należę do wymierającego gatunku miłośników sztuki, głównie malarstwa. Kocha godzinami chodzić po muzeach. Mogę wybrać się kolejny raz do tego samego miejsca tylko po to by napatrzeć się na jeden ze swoich ulubionych dzieł. Uwielbiam atmosferę ciszy jaka zazwyczaj panuje w każdym Muzeum Narodowym w naszym kraju, ale uwielbiam też ruch jaki powodują grupy zwiedzających w muzeach zagranicznych.

Lubię też otaczać się rzeczami, które zdobi motyw czy print z obrazów.  I taki właśnie praktyczny dodatek a w zasadzie dwa podobne dodatki chciałabym Wam pokazać.













Który najbardziej wpada w oko?
Czy ten który obraz rozpoznajecie / najbardziej lubicie?
Co Wy myślicie o takich dodatkach?
Czy wypada je nosić w każdym wieku czy raczej się z nich wyrasta? 

 

poniedziałek, 15 października 2012

To już rok

Od mojego pierwszego posta tutaj wczoraj minął rok. Z jednej strony wydaje się to długo, ale mam wrażenie, że blogowy świat jest częścią mojego życia dużo dłużej. Bardzo często spędzam godziny przeglądając Wasze cudowne wirtualne domostwa i nadziwić się nie mogę Waszym pomysłom i dokonaniom.

Tak się jakoś zabawnie złożyło, że to jest mój 100 post. Magii tej liczby zawsze się poddaje.Również przy tej okazji nie potrafię sobie wyobrazić by mogło być inaczej. Trudno uwierzyć, że tak wiele razy miałam okazje czekać na wasze komentarze pod kolejnymi postami. Dziękuję w każdej i każdemu z osobna za każdą wizytę u mnie i za każde słowo w pozostawianych komentarzach. Mam nadzieję, że zostaniecie wszyscy na dłużej i będzie mnie dalej tak mobilizować do dalszych działań twórczych.

Dziękuję.

Z tych dwóch okazji przygotowuję dla Was candy. Jestem na etapie kompletowania nagród. Zabawę ogłoszę jeszcze w tym tygodniu.


czwartek, 11 października 2012

Znowu bransoletki...

Nie mogę uwierzyć, że tak polubiłam ich noszenie. Opowiadałam Wam już kiedyś jak od lat nie mogę się do nich przekonać niemal całkowicie bez wiary postanowiłam sobie kupić jedną skromną bransoletkę z plecionego rzemyka. A teraz szał. Czasem już nawet o kolczykach zapominam a bransoletka musi być. 

Tym razem konstrukcja oparta na podkładkach pod śruby kupionych dosłownie za grosze w jednym z marketów budowanych. Wykonane we wszystkich kolorach jakie tylko miałam.Czy ktoś miałby ochotę przygarnąć którąś z nich? 





Bardziej spostrzegawczy pewnie dopatrzyli się, brak zapięć... Czekam na przesyłkę i coś doczekać się nie mogę, ale postanowiłam, że już nie będzie mnie to powstrzymywało od robienia nowych rzeczy.

Poniżej jeszcze uwiecznione na zdjęciach bransoletki które tak na prawdę były inspirację do tych pokazanych wyżej. Ich metalowe elementy zakupiłam już w bardziej typowym miejscu - sklepie z koralikami i półproduktami biżuteryjnymi. Żeby nie były zbyt nudne postawiłam na duety kolorystyczne.


czwartek, 4 października 2012

Ananas gotowy do ukorzenienia

Proces ukorzeniania przechodziłam już trzy czy cztery razy dlatego myślę, że coś niecoś udało mi się zaobserwować i wypracować w tym temacie. Ważny jest oczywiście etap wyboru ananasa. Warto sprawdzić czy posiada już jakieś małe korzonki. Znajdziecie je między liśćmi ananasowej czupryny.

Jak widać na poniższych zdjęciach mój ananas był już bardzo dojrzały, a to dlatego by dać mu większe szanse na ukorzenienie. Nadwiędłe liście i tak w znacznej części usuwam więc nie będą szpecić, a roślina mająca niewiele do utrzymania liści pójdzie w system korzeniowy.

Wydaje mi się, że poniższe zdjęcia to dużo lepsza instrukcja niż opisywanie poszczególnych kroków. Jeśli jednak coś należałoby dookreślić dajcie znać w komentarzach. 


niedziela, 30 września 2012

Ceramiczne kolczyki

Chciałam Wam dziś pokazać dwie pary kolczyków. Ich ozdobą są ceramiczne koraliki, które mają w sobie ciekawe detale. Jak można się łatwo zorientować (po moich wcześniejszych pracach) cenię sobie prostotę i stronię od przepychu dlatego do ciekawych ceramicznych korali starałam się znaleźć spokojne dopełnienie, pozwalając misternie wykonanym koralikom  grać pierwsze skrzypce.




sobota, 29 września 2012

Bransoletka z zamka

Pewnie przynajmniej część z Was gdzieś je już widziała, ale nie mogłam się oprzeć by się nie pochwalić :P
Wykonanie pozostawia wiele do życzenia, ale co tam.  Wykorzystałam zamek, który leżał  w szufladzie mojej mamy kilka lat więc projekt można nazwać recyklingowym. Nie ma się co więcej rozpisywać. Zobaczcie i sami oceńcie.  


Przepis na własne ptasie mleczko

Kolejny prosty, szybki przepis dla każdego.
 
- 2 galaretki smakowe wg uznania (jeśli ma się zamiar dodać barwnik spożywczy to jest to obojętne)
- 500ml mleka skondensowanego
 - opcjonalnie pół szkl. cukru (ale dla mnie byłoby już za słodkie)

w zależności od pożądanego efektu końcowego:
- ciasta na spód (jeśli robimy w formie ciasta a nie klasycznych  kosteczek w czekoladzie) 
- ok 200 g czekolady, takiej która dobrze się rozpuszcza

Galaretki rozmieszać w gorącej wodzie w 500 ml, tj. w połowie klasycznie zalecanej ilości.(jeśli mamy dwa kolory i na takim efekcie nam zależy robimy równocześnie czynności w dwóch miskach).
Następnie ostawić do ostygnięcia. Jeśli wybierać opcje z ciastami to dobry moment by ułożyć je na spodzie formy.

Po ostygnięciu (nie zastygnięci czyli około 30-45min) płynną galaretkę miksować aż się mocno spieni.
Wtedy wyjąć mleko skondensowane z lodówki i dodawać pomału, aż połączy się całość. Jeśli decydujesz się na użycie barwnika  spożywczego to dodaje się go właśnie teraz.

Dalsze działania są zależą od wizji, jaką obierzecie: przelewany na ciastka do formy albo do pucharków/miseczek albo też do niewysokiego prostokątnego naczynia (po zastygnięciu pokroi się w kosteczki, które później obleje się czekoladą)

SMACZNEGO!

Osobiście przepis ten modyfikowałam na wiele sposobów, niestety nie mam ich zdjęć, dlatego poniżej tylko ostatnie wykonanie ze szczyptą barwników... 



czwartek, 27 września 2012

Pełna niespodzianek zwycięska paczka od Szarej

Piękne te skarby. Bardzo Ci Szara dziękuję. Szczęście w losowaniu u Ciebie to niezwykłe szczęście. Wszystko z przyjemnością wykorzystam do poprawy humoru. Raz jeszcze bardzo, bardzo dziękuję. Papiery 15x15 to zdecydowanie format na którym lubię pracować. Jakoś tak ekonomicznie z niego potrafię korzystać, a bardzo lubię jak nic albo prawie nic się u mnie nie marnuje.



Moją uwagę niemal od razu przykuły kolczyki. Myślę, że nie tylko moją, dlatego można się im przyjże na osobnym zdjęciu. Koraliki w naturalnie korzystnych odcieniach brązu. Miodzio!

A na koniec słodkości i herbatki, które zapachem i smakiem doskonale poprawiają nastrój w zniżające się wielkimi krokami zimne i ciemne wieczory.


To miłe dostać paczkę, ale taką paczkę dostać to dużo więcej.

wtorek, 25 września 2012

Moje najdłuższe kolczyki



Brakowało mi w kolekcji kolczyków w zdecydowanym odcieniu kolorystycznym oraz takich bardzo długich. Postanowiłam więc wykonać jedne, które będą spełniały oba te warunki. Dziś założyłam je po raz pierwszy. Miałam obawy czy nie będą mi przeszkadzać, ale miło mnie zaskoczyły. Dostałam też kilka komplementów dlatego tym chętniej będę po nie sięgać.


Konstrukcja nieco bardziej czasochłonna niż montaż na szpilce, ale dla tego efektu warto. Długość dostosowałam do swojej szyi czyli tak by nie dotykały ramion.

poniedziałek, 17 września 2012

Fioletowa i niebieska galaretka


Fioletowa i niebieska galaretka czy to możliwe?







Jedynym nieuwzględnionym składnikiem jest ten nadający smak  
- w moim przypadku w roli tej sprawdził się sok z cytryny. 

czwartek, 13 września 2012

Niespodzianka od Szarej


Nie bylo mnie kilka dni. Praca mnie przytłoczyła i ani sił ani czasu  nie miałam. Wracam i tu taka mila niespodzianka.
Uśmiechnęło się do mnie szczęscie w losowaniu u Szarej. Bardzo polecam Wam jej bloga. Jest to jedna z pierwszych osób z blogowego świata, która inspirowała i inspiruje mnie, a w mojem krótkiej i pełnej potknięć drodze scrapbokingowej towarzysz mi od pierwszego miesiąca.

To wspaniała okazja, żeby w tym miejscu jej za to wszystko podziękować.

piątek, 7 września 2012

Ukorzeniłam ananasa

Udało się. Kolejne podjęte wyzwanie zakończyło się sukcesem.
A zaczynając od początku. Znam jedną bardzo szaloną, otwarta na świat dziewczynę (w sumie mam szczęście znać takich kilka, ale dziś nie o tym) o pięknych inicjałach S.Ś. I oto ta tryskającą energią młoda osóbka podsunęła mi pomysł wyhodowania  ananasa. W końcu jako "cytrynowy ekspert" nie powinnam spoczywać na laurach...

Pomysł początkowo całkowicie szalony, ale chwycił mnie od razy. Poszperałam trochę i znalazłam kilka rad. Między innymi o tym jak to czupiradło powinno się staranie odkroić i wydrążyć aby zamiast spleśnieć wysechł. Łatwo nie było, ale pogimnastykowałam się trochę i zasadziłam dwa pierwsze okazy w doniczkach zgodnie ze znalezioną instrukcją (koniecznie w ceramicznej a nie plastikowej doniczce). Instrukcją głosił też by "zapomnieć o ananasie na miesiąc" czytaj w zasadzie go nie podlewać... Po tym czasie miał się oczom ukazać efekt przyjęcia się rośliny w ziemi wypuszczeniem nowych liści. Ku mojemu niemałemu rozczarowaniu nic się nie stało... Minęły już ponad 3 miesiące i efekt mimo wielu prób i wielu błędów nie przynosi rezultatów. Dlatego z trzecim ananasem podjęłam próbę działania intuicyjnego, odmiennego od tego co wyczytałam.

Do wąskiego słoika nalałam wody na około 2-3 cm powyżej trzonu sadzonki. Jedyne co robiłam to kontrolowałam poziom wody, by nie opadł i po dwóch tygodniach okazało się, że nawet ananas lubi wodę i wypuszcza w niej korzenie.

Na poniższym zdjęciu efekt po około czterech tygodniach w wodzie. Postanowiłam, że jutro zmienię mu środowisko z wodnego na lądowe i zobaczymy co będzie z nim dalej. Mam nadzieję, ze za kilka miesięcy będę mogła pokazać kolejne jego zdjęcia, na których zobaczycie jak ładnie będzie się rozwijał .