Obserwatorzy

piątek, 7 września 2012

Ukorzeniłam ananasa

Udało się. Kolejne podjęte wyzwanie zakończyło się sukcesem.
A zaczynając od początku. Znam jedną bardzo szaloną, otwarta na świat dziewczynę (w sumie mam szczęście znać takich kilka, ale dziś nie o tym) o pięknych inicjałach S.Ś. I oto ta tryskającą energią młoda osóbka podsunęła mi pomysł wyhodowania  ananasa. W końcu jako "cytrynowy ekspert" nie powinnam spoczywać na laurach...

Pomysł początkowo całkowicie szalony, ale chwycił mnie od razy. Poszperałam trochę i znalazłam kilka rad. Między innymi o tym jak to czupiradło powinno się staranie odkroić i wydrążyć aby zamiast spleśnieć wysechł. Łatwo nie było, ale pogimnastykowałam się trochę i zasadziłam dwa pierwsze okazy w doniczkach zgodnie ze znalezioną instrukcją (koniecznie w ceramicznej a nie plastikowej doniczce). Instrukcją głosił też by "zapomnieć o ananasie na miesiąc" czytaj w zasadzie go nie podlewać... Po tym czasie miał się oczom ukazać efekt przyjęcia się rośliny w ziemi wypuszczeniem nowych liści. Ku mojemu niemałemu rozczarowaniu nic się nie stało... Minęły już ponad 3 miesiące i efekt mimo wielu prób i wielu błędów nie przynosi rezultatów. Dlatego z trzecim ananasem podjęłam próbę działania intuicyjnego, odmiennego od tego co wyczytałam.

Do wąskiego słoika nalałam wody na około 2-3 cm powyżej trzonu sadzonki. Jedyne co robiłam to kontrolowałam poziom wody, by nie opadł i po dwóch tygodniach okazało się, że nawet ananas lubi wodę i wypuszcza w niej korzenie.

Na poniższym zdjęciu efekt po około czterech tygodniach w wodzie. Postanowiłam, że jutro zmienię mu środowisko z wodnego na lądowe i zobaczymy co będzie z nim dalej. Mam nadzieję, ze za kilka miesięcy będę mogła pokazać kolejne jego zdjęcia, na których zobaczycie jak ładnie będzie się rozwijał .


11 komentarzy:

  1. ;o
    Nawet nie wiedziałam, że można tak wyhodować ananasa.

    OdpowiedzUsuń
  2. super - jeszcze nigdy nie próbowałam:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Super! gratulacje- uważaj teraz na szok przy zmianie warunków... ja czasem robie tak , że dosypuję stopniowo ziemi do naczynia z wodą...( oczywiście nie przy ananasie...)
    Trzymam kciki!

    OdpowiedzUsuń
  4. Serdecznie zapraszam do zabawy z okazji pierwszych urodzin naszego bloga :)

    http://ksiazeczki-synka-i-coreczki.blogspot.com/2012/08/urodzinowe-candy.html

    OdpowiedzUsuń
  5. a jak ty tego dokonalas????wow,niezle:D
    gratuluje ;D;D
    i zapraszam na moja rozdawajke,moze zakladka do ksiazki"kocur" cie zaczaruje ;D
    http://fioridifantasia.blogspot.it/

    OdpowiedzUsuń
  6. Mam nadzieję, że dalej się uda i mi (od pukać) nie zmarnieje po wsadzeniu w ziemię.

    OdpowiedzUsuń