Niebieskie naleśniki

Tak udało się. Tak wyglądał dziś mój obiad. Do ciasta naleśnikowego dodałam barwnik niebieski, ilość tak mała, że niemożliwa do zdefiniowania. Smakowało normalnie, naleśniki pyszne jak zawsze, ale dodatkowe walory wizualne jak najbardziej mi odpowiadały. Choć mój P zdecydowanie pokręcił głową "na nie" gdy zaproponowałam degustację. Cóż zrobić? Sama zjadłam, zgodnie ze zwyczajem skropione miodem.

Odnotowuję więc pierwszy mały sukcesik w zabawie ze spożywczymi barwnikami.
Daje sobie jeszcze tydzień i znowu podejdę do próby wypiekowej.





Komentarze

  1. Ale śmiesznie wyglądają. Fajne byłyby w kolorach tęczy. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszystko po kolei :P Trudno o tęczowe żeby nie wymieszać kolorów i nie wyszedł szary... Ale przyjmuję wyzwanie ! :)

      Usuń
  2. Kocham naleśniki ale takich nie widziałam :D

    OdpowiedzUsuń
  3. jestem wręcz oczarowna nowymi pomysłami ;) rewelacja oby tak dalej, czekam na kolejne inspiracje :*

    OdpowiedzUsuń
  4. Ale super! Lubię takie odważne pomysły!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aniu to musimy kiedyś wybrać się na jakieś szalone egzotyczne kąski.

      Usuń
  5. świetnie wyglądają!
    w sam raz dla małego niejadka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie w domu nie ma niejadków. Ale myślę, że można spróbować takiego podstępu.Moja mama musiała mi w dzieciństwie przemycać mięso, a z tego przemycania trafił do naszej rodziny najlepszy przepis na potrawkę z kurczaka w marchewce.

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Skromne warsztaty kreatywne

Podziękowania za udział w imprezie

Rozstanie