Obserwatorzy

wtorek, 31 stycznia 2012

Wygrałam pierwsze candy u Wosanki oraz hodowanie cytryn - etap pierwszy

Kurczę udało się! Pierwszy raz coś się dało wygrać. I to nie byle co :) sami zobaczcie - wygraną Wiosanka pokazuje tutaj już nie mogę się doczekać paczuszki. 
Świetnie się złożyło bo jeszcze w tym tygodniu  zamierzam ogłosić swoje pierwsze candy, na które już teraz wszystkich zainteresowanych serdecznie zapraszam.

Hodowanie cytryn etap I- zbieranie pestek
Zima i mroźna pogoda, która panuje za oknem to dobry moment na rozpoczęcie zbierania cytrynowych pestek. Warto pamiętać o ilu drobnych rzeczach, które usprawnią i wpłyną na efektywność tego zbieractwa.
- rozkrawając cytrynę nacinamy tylko skórkę, po czym delikatnie rozrywamy rękami na dwie połówki, dzięki temu unikniemy uszkodzenia cennych pestek, które często znajdują się w tym miejscu
- pamiętajmy, że najbardziej dojrzałe owoce mają najmniej witamin, ale za to ich pestki są lepiej wyposażone
- pestki po wyjęciu najlepiej delikatnie obmyć z miąższu i pozostawić do wyschnięcia na papierze
- pestki, które zdążyły wskoczyć do gorącej herbaty mają małe szanse na wykiełkowania 



poniedziałek, 30 stycznia 2012

Moja hodowla przyszłych drzew cytrusowych

Jedną z moich pasji, którą się tu jeszcze nie dzieliłam jest hodowla drzewek cytrusowych. Moje marzenie o posiadaniu drzewka cytrynowego pojawiło się kilka lat temu. Okazało się jednak że kupno odchowanego już 2-3 letniego drzewka to koszt powyżej 150zł. Dodatkowo też spotkałam się z wieloma opiniami, że często zakupione rośliny w ogrodniczych marketach czy kwiaciarniach szybko więdną z powodu ich złego przechowywania w czasie transportu. 

Porzuciłam więc marzenie o kupnie gotowego drzewka na rzecz myśli wyhodowania własnego z pestki. Okazało się jednak, że sposoby jakie znalazłam w internecie te kilka lat temu z jakiś nieodgadnionych względów nie pomogły mi w spełnieniu marzenia. Dopiero gdy mój młodszy brat postanowił  mi w tym pomóc nastąpił przełom. I tak właśnie na mój parapet trafiła pierwsza roślinka cytrynowa. Metoda hodowania wypracowana przez  brata okazała się być prostą na tyle, że samodzielnie od kilku miesięcy, doprowadziłam do wykiełkowania kilkunastu pestek. Na zdjęciach poniżej te które mieszkają w pokoju bo kuchenne mają o tej porze bardzo niekorzystne światło.


niedziela, 29 stycznia 2012

Pomysł na oryginalny szalik - zamotkę

Poszukując nowych; łatwych i efektownych szali natknęłam się na coś prostego w formie i wykonaniu a jednocześnie urzekającego. Jest to szal - choć nie do końca spełnia wszystkie wymogi by móc być tak nazwanym... - częściej spotykana jako "zamotka". To konstrukcja z cienkich pasków ( z jednego lub wielu kolorów). Całość wygląda ciekawie i pozostawia wiele możliwości aranżacyjnych.
Szybko postanowiłam sama taką stworzyć dlatego przystąpiłam do przeszukania swojej szafy w poszukiwaniu bluzek, które idealnie spełniły by się w roli przyszłych składowych zamotki. I ku mojemu zaskoczeniu  poszukiwania były owocne.  Czy Wam też się wydaje, że w waszej szafie jest mniej rzeczy niż jest ich w rzeczywistości?

Proces twórczy nie należał do trudnych. Paski odcinałam od kołu koszulki, miały szerokość od 2-4 cm i zdecydowanie nie są  całkowicie równe.Wykorzystałam do tego dwie stare koszulki żółtą i niebieską.





piątek, 27 stycznia 2012

Kolejny album

Nie kupiłam jeszcze nowej włóczki, bo tak się dziwnie składa, że sklepy, w których mogę sobie powybrzydzać nie były mi po drodze. Dlatego wróciłam do swoich kopertowych albumików. Do których wykonania wszystkie materiały mam w domu.

Album, który chcę dziś pokazać ma dość różnorodne strony. Które połączone razem są dość "odważnie", ale mnie się efekt podobna i mam nadzieję, że i Wam przypadnie do gustu. Nie ma jeszcze dopracowanej okładki i tagów, nadrobię to pewnie w ciągu weekendu i jak fajnie wyjdzie to pokażę go razem z kolejnym postem.




A tak oto wyszła okładka

W trakcie jest jeszcze jedno maleństwo, którego strony wykreowane są w znacznej większości przeze mnie za pomocą Photoshopa. Zabawa z tym programem w połączeniu z dobrą drukarką pozwala na niezliczone możliwości kreatywne. I co najlepsze, nie wymaga wielkich umiejętności czy zdolności. Są dowiem dostępne bezpłatne fonty w przeróżnych kształtach. Jeśli jeszcze nie próbowaliście to gorąco zachęcam.

wtorek, 24 stycznia 2012

Bransoletka z zawieszkami i zaległa wymianka ATC

 Taką sobie wymyśliłam bransoletkę. Najlepsze w niej jest szybka możliwość zmiany i prostota elementów.



 To moje pierwsze( i jedyne do tej pory ) ATC zgłoszone do wymianki na Scrapujacych Polkach to wymiana # 2 - w kratkę. Zgłaszać się można było do 20 listopada a wysłać należało do końca miesiąca.
I tak też zrobiłam. Niestety perturbacje pocztowe dotyczyły przesyłki, która miała dotrzeć do mnie. Co nie było zawinione przez nadawcę, ale głównie przez dostarczyciela przesyłki. Cóż, jeśli ktoś myśli, że to nie te czasy, kiedy zagraniczne przesyłki ginęły muszę go rozczarować.

Nie będę się zagrabiać w szczegóły utrudnień. Fakt jest taki, że przesyłka dotarła w moje spragnione jej ręce w sobotę. I całkowicie przeszła moje oczekiwania. Justyna, którą serdecznie pragnę Wam polecić, ma ogromne gotowe do dzielenie się serducho.
Moja przesyła zawiera kilka drobnych przydasi, a co dostałam od niej sami zobaczcie na poniższe zdjęcie.

 

Słodkie stemple w kształcie ptaków i zestaw wzorków, pięknie przerobiony zeszyt z interesująco wykończonymi brzegami kartek i największy komplet dwustronnych pisaków jakie miałam w życiu.

niedziela, 22 stycznia 2012

Gotowy szalik i bananowe babeczki dla Babci

Szalik szczęśliwie ukończyłam i to z telefoniczną instrukcją od ekspertki jak należy przerobić oczka w ostatnim rzędzie. Nie było to zadanie szczególnie trudne, ale efekt mi się podoba i mobilizuje mnie do dalszych przygód z drutami.  Najzabawniejsze jest to, że nie wykorzystałam nawet jednego całego motka a zakupiłam specjalnie do tego zadania dwa. Nie ma tego złego, wykorzystam do innego przedsięwzięcia.
Szalik najlepiej prezentuje się na szyi ale nie było jeszcze okazji żeby się gdzieś w nim prezentować więc dodaje fotki samego szalika (bez ludzkiego modela).




A z okazji Dnia Babciu postanowiłam spróbować nowego wypieku - babeczek bananowych. 
To był debiutancki występ nie tylko samego przepisu ale i formy, którą dostałam na święta.
Przepis prosty choć zmodyfikowany przeze mnie (jak zawsze). Jak macie ochotę spróbować to polecam.

Potrzebne będą:
- 4 średniej wielkości banany
- 1/4 szklanki oleju
- 1 szklanka cukru
- łyżeczka proszku do pieczenia i sody
- 1 1/2 szklanki mąki (przesianej)
- garść sparzonych rodzynek 

Banany rozgnieść, dodać cukier i zmiksować na niskich obrotach.
Następnie dodać stopniowo mąkę, proszek do pieczenia, sodę i olej.
Po uzyskaniu jednolitej masy dodać rodzinki i wymieszać  delikatnie łyżką.
Masę przelać do foremek i wstawić do pieca na 20-30 min w  180-200 st C.



środa, 18 stycznia 2012

Odkrywanie przyjemności tworzenia

W moim ukochanym rodzinnym mieście Poznań od kilku miesięcy pojawił się sklepik z elementami do tworzenia własnej biżuterii. Nie ważna jest marka, ale miejsce. Nie jest to bowiem pierwsze takie miejsce w okolicy, ale jego lokalizacja jest idealna i dlatego zdarza mi się tam regularnie zaglądać. Mistrzem biżuteryjnym nie jestem, ale nawet dla mnie sklepik jest rajem do buszowania.

Z okazji zbliżającego się Dnia Babci wykonałam więc prostą zawieszkę dla mojej seniorki rodu, którą dołączyłam do wysłanej kartki z życzeniami i stanowić będzie kolejny element do jej bransoletki.
Doskonale wiem, że taka zawieszka to żadne wyczyn chodzi raczej o to, że odwiedzając taki sklep można nie tylko znaleźć i zakupić fajne elementy, ale można zaczerpnąć mnóstwo inspiracji. Po niżej kilka fotek z moich zakupów, uprzedzam jest to zbieranina z kilku miesięcy, a nie jednorazowy zakup.



niedziela, 15 stycznia 2012

Kolorowy album wiązany

Album to moja ulubiona twórczą forma. Jestem typem, który idealnie nadaje się do oglądania zdjęć. Nie ważne czy znajomi byli na wycieczce w Afryce, Anglii czy nad Bałtykiem - ja mogę oglądać zdjęcia godzinami. 
Od dawna szukałam formy w jakiem można je fajnie prezentować poza ekranem komputera. Albumy są do tego idealne. Nieskończona ilość możliwości konstrukcji, formatu, wzorów. Podejmując te decyzje czuje się jak ryba w wodzie. I choć wiele jeszcze mi brakuje do tworzenia albumów na poziomie to każdy kolejny sprawia mi mnóstwo przyjemności. Pewnie każdy zna to uczucie jak pasja pozwala na wyłączenie się z rzeczywistości choćby na chwilę. Każdy z nas tego potrzebuje. Dla mnie do tego "odłączenia" najlepiej działają albumy.

Album, który pokazuję poniżej wymagał pewnych dopracowań, nadal jeszcze kilka stron chciałabym popracować, ale zrobię to po dodaniu zdjęć, a osoba której ma służyć nie wybrała jeszcze zdjęć, które mają go zapełnić. 


środa, 11 stycznia 2012

Szalikowe postępy

Dzierganie na drutach ma tą niesamowita zaletę, że usunięcie tego co okazało się nie sprawdzać czy też nie wyszło zgodnie z oczekiwaniami można spruć w mgnieniu oka i bez straty surowca rozpocząć od początku. Ja swój kominowy szal przez te kilka dni zdążyłam już spruć dwukrotnie. I choć nie był wtedy nawet w połowie gotowym szalem to trudno mi odżałować czas, jaki na nie poświęciłam. Zwłaszcza, że jak to u początkującej dziergaczka, każde oczko zajmuje tyle co wprawnej osobie cały ich rządek. 
Obecne dziergany kawałek robótki mam nadzieję już nie pruć i dotrzeć z nim do końca.Mimo tych drobnych perturbacji muszę przyznać, że dużo frajdy daje mi dzierganie i obserwowanie jak ten kawałek włóczki przeobraża się w coś praktycznego. Oczywiście działam tylko używając lewego oczka, ale przecież to pierwszy mój wełniany twój od kilku lat więc nie ma co stawiać sobie poprzeczki zbyt wysoko, po co się zniechęcić.




Dla osób, które z robieniu na drutach mają tyle co ja do tej pory zdradzę, że jeden 100g motek włóczki ma ok 300 m. 

czwartek, 5 stycznia 2012

Noworoczne postanowienia kreatywne

Lista moich postanowień noworocznych dotycząca twórczych działań okazała się być przydługawa. Przyznam, że wypełnienie wszystkich obietnic złożonych sobie samej nie będzie łatwe, ale jak na razie siła rozpędu postanowiłam się zabrać za to w moim mniemaniu najtrudniejsze - ROBIENIE NA DRUTACH. 
Moja wspominania już kiedyś Babcia jest skarbnicą nie tylko niesamowitych pamiątek, papierów i guzików, ale również umiejętności władania drutami i wyczarowywania nimi cudownych kamizelek, sweterków i rękawic, które towarzyszą mi od zawsze. Podejść do "drutowania" miałam już kilka, jednak moim największym sukcesem był najprostszy z możliwych szalik.
Teraz chcę przypomnieć sobie to co już się nauczyłam i dojść do poziomu bardziej skomplikowanych wzorów. ZA cel postawiłam sobie  zrobić sobie sweter.  Tym razem już nie odpuszczę!

Druty mam,a dwa dni temu wybrałam się do mojej ulubionej pasmanterii w centrum i kupiłam motki cieniowanej włoczki. Docelowa ma powstać szalik komin, który swoimi kolorami ma mnie trochę pozytywniej nastawić do szarości za oknem.

Robótka idzie niestety dość mozolnie i nie mam jeszcze co pokazać, ale możecie sobie z wizualizować potencjalny efekt dzięki poniższemu zdjęciu nieprzerobionej włóczki, którą kupiłam.