Ananas gotowy do ukorzenienia

Proces ukorzeniania przechodziłam już trzy czy cztery razy dlatego myślę, że coś niecoś udało mi się zaobserwować i wypracować w tym temacie. Ważny jest oczywiście etap wyboru ananasa. Warto sprawdzić czy posiada już jakieś małe korzonki. Znajdziecie je między liśćmi ananasowej czupryny.

Jak widać na poniższych zdjęciach mój ananas był już bardzo dojrzały, a to dlatego by dać mu większe szanse na ukorzenienie. Nadwiędłe liście i tak w znacznej części usuwam więc nie będą szpecić, a roślina mająca niewiele do utrzymania liści pójdzie w system korzeniowy.

Wydaje mi się, że poniższe zdjęcia to dużo lepsza instrukcja niż opisywanie poszczególnych kroków. Jeśli jednak coś należałoby dookreślić dajcie znać w komentarzach. 


Komentarze

  1. Nie lubię świeżego ananasa, ale to ukorzenianie jest bardzo interesujące :-) Trzeba będzie kiedyś spróbować. Tylko jak już będzie miał korzenie to od razu do ogrodu go dać? Ja w temacie roślinności ciemna jestem jak nikt inny na tym świecie :-(
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nie mam ogrodu, ale nawet gdybym miała to raczej przetrzymałabym go trochę w domu tak przymnajmiej do czerwca :)

      Usuń
    2. Czyli do zimi :-) I tak muszę czekać na powrót do Grecji żeby móc się ogrodem zająć :-)
      Dziękuje

      Usuń
  2. Odpowiedzi
    1. Polecam spróbować :) Szukam ochotników, żeby potem się ananasowymi doświadczeniami wymieniać.

      Usuń
  3. Super tutek! Ciekawe czy można by mu kapnąć ukorzeniacza? Pozdrawiam ananasowo ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Nabrałam ochoty, chyba spróbuję. Muszę tylko kupić jakąś dojrzałą sztukę. Dam znać o wyszło:-)

    OdpowiedzUsuń
  5. muszę spróbować! wiele słyszałam o ukorzenianiu ale jeszcze sama nie próbowałam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie to świetna zabawia i dużo satysfakcji jak już się uda.

      Usuń
  6. ja ukorzeniłem ananasa bez żadnego ruszania owocu. Równe cięcie tuż przy nasadzie i obciołem pierwsze liście aby nie gniły w wodzie za bardzo. Po kilku tygodniach było na tyle dużo korzeni że posadziłem.
    Z częścią owoca trzeba uważać, bo gnije, kisi się, jakby winiak się tworzył.
    Ale sprawa dość prosta i najczęściej bezproblemów zaczyna rosnąć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sposób prostszy, ale z mojego doświadczenia korzenie pojawiają się po dłuższym czasie. Chyba jednak warto trochę się napracować, żeby efekt pojawił się szybciej.

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Skromne warsztaty kreatywne

Podziękowania za udział w imprezie

Rozstanie