Bliźniaczy szalik i walka z zeszytem

Ostatnio nie mam dużo czasu. Mam nadzieję, że uda mi się mój tydzień przeorganizować na tyle by się to zmieniło.Obawiam się, że w przeciwnym razie musiałabym zapomnieć o wszystkich twórczych działaniach.
Działaniach, które sprawiają mi niesamowitą frajdę i ładują moje baterie.

Każdą wolną chwilę ostatnio spędziłam na obiecanym bliźniaczym szaliku. Bliźniaczym bo takim samym jak ten komin z cieniowanej włóczki sprzed kilku tygodni. Zdjęć nie zrobiłam, bo zapomniałam przed obdarowaniem nim jego właścicielki, ale postaram się zrobić obu szalikom na raz. Żeby nie było wątpliwości czy nie pokazuje Wam ten co wcześniej.

A oto i dowód w postaci zdjęcia



Na grudniowych targach przedmiotów artystycznych kupiłam dwa zbindowane zeszyty w szarej sztywnej oprawie. Bardzo nieśmiało przez ten cały czas do nich podchodziłam, aż przełamałam się i jak na razie spreparowałam tylko jeden, ale za to wyposażyłam go w dwie okładki. Nie jestem przekonana czy to jest stateczna wersja, ale na razie będzie taki.





Komentarze

  1. koniecznie bo jestem bardzo ciekawa co tam wymodziłaś z nimi.

    OdpowiedzUsuń
  2. Dzięki dziewczyny za zainteresowanie i mobilizację :)
    Zdjęcia zamieszczone.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Podziękowania za udział w imprezie

Skromne warsztaty kreatywne

Rozstanie