Melon - nic się nie marnuje

Wiosna, wiosna... A jak wiosna to i kiełkujących roślin ciąg dalszy. Tym razem wyzwanie jakie podejmuje jest wyhodowanie MELONA. Mam nadzieję, że będziecie mi kibicować i posłużycie dobrą radą. Dziś przedstawiam proces pozyskania pestek i to jak wykorzystam sam owoc.


Owoc pestek ma dużo, ale mam obawy związane z tym jak długo i w jakich warunkach był on transportowany. Jest ryzyko jest zabawa! Wszystkie kciuki mile widziane. Jak coś wyjdzie z kiełkowanie to z pospieszę by Wam się pochwalić.

Komentarze

  1. Om, nom, nom, nom. Oby coś wyrosło z nasionek! :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja też mam nadzieję że Ci wyrośnie, najważniejsze byś dobrze wysuszyła nasionka dobre jest położenie ich na pergaminie, który wchłania ale nie utrzymuje wilgoci, ale pewnie to wiesz :D Pozdrawiam cieplutko

    OdpowiedzUsuń
  3. a mi najbardziej podobają się te szaszłyczki... mniam. Włączył się mały głód :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Banalne w wykonaniu, ciekawe w smaku :) Polecam. Niechciane pestki przyjmę.

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Skromne warsztaty kreatywne

Podziękowania za udział w imprezie

Rozstanie