Niebieskie naleśniki
Tak udało się. Tak wyglądał dziś mój obiad. Do ciasta naleśnikowego dodałam barwnik niebieski, ilość tak mała, że niemożliwa do zdefiniowania. Smakowało normalnie, naleśniki pyszne jak zawsze, ale dodatkowe walory wizualne jak najbardziej mi odpowiadały. Choć mój P zdecydowanie pokręcił głową "na nie" gdy zaproponowałam degustację. Cóż zrobić? Sama zjadłam, zgodnie ze zwyczajem skropione miodem. Odnotowuję więc pierwszy mały sukcesik w zabawie ze spożywczymi barwnikami. Daje sobie jeszcze tydzień i znowu podejdę do próby wypiekowej.