Posty

Pierwszy szyty album

Obraz
Miałam okazję, jeszcze w poprzednim miejscu pracy, przygotować prezent dla koleżanki, która spodziewa się maleństwa. Częścią prezenty przeze mnie popełnioną jest album, który został obfotografowany i zamieszczony poniżej. Ale to była tylko część niespodzianki. Postanowiliśmy bowiem zafundować przyszłej mamie profesjonalną sesje zdjęciową z makijażystką.  Album natomiast ma być miejscem, w którym zamieszkają najlepsze ze zrobionych w czasie owej sesji fotografie. Jego wymiary to 15 x 15, mój ulubiony dzięki swoim walorom podręczności i mobilności. To pierwszy album, który połączony został metodą igły i nitki. Jest to bardzo prymitywna forma szycia, ale  nie od razu Rzym zdublowano. Wszystko wygląda całkiem schludnie więc już kombinuję jakieś bardziej efektowne formy, ale to już następnym razem się pochwalę ;) Obdarowana była wzruszona i podekscytowana podarkiem, a na efekty jeszcze chwilę musimy poczekać.  Słonecznej soboty :)

Fioletowa kartka urodzinowa z prezentem

Obraz
Kilka projektów jednak się zdarzyło popełnić przez te miesiące bez blogowania. Poniżej karteczka, którą zrobiłam z okazji urodzin dla JG. Dziewczyna niedawno zdążyła zmienić inicjały, ale kartki ślubnej jeszcze nie miałam okazji jej przekazać więc i Wam na razie nie pokażę. Zgadnijcie jaki jest jej ulubiony kolor :P Zdjęcie wykonane w maju co zdradza roślinność w tle. Pozdrawiam kreatywne Dusze  :)

Koniec uśpienia!

Obraz
Nawet nie wiem kiedy i jak tak szybko zleciały te miesiące mojego blogowego uśpienia. Tych, którzy podejrzewali ze jest to  koniec mojego blogowania niestety zawiodę :P Wracam i to (mam nadzieję) z korzyścią nie tylko dla mnie. Trochę mi się życie pozmieniało, generalnie na lepsze. Choć czasem tak bardzo boję się zmian i podchodzę do nich sceptycznie, z rezerwą. Teraz mogę powiedzieć, że miejsce, w którym jestem jest dla mnie najlepszym i zmierzam we właściwym kierunku. Mam przy sobie dobrych ludzi (nie wszystkich na wyciągnięcie ręki, ale nie szkodzi), a szczególnie blisko pokrewną rogatą duszę, prowodyra przynajmniej większości tych zmian. I tak spokojnie zapuszczając korzenie w zupełnie nowym mieście, czas powrócić do dobrego przyzwyczajenia blogowania. Motywacja z przymrużeniem oka.

Moja różowa bindownica. Bind-it all

Od dziecka kolor różowy raczej mnie nie interesował, a zdecydowanie nie był moim ulubionym. Dlatego tym bardziej wybierając bindownicę nie był w moim mniemaniu atutem (delikatnie mówiąc). Zdecydowały recenzje zadowolonych i tych mniej zadowolonych użytkowniczek. Zacząć od wad czy zalet? Niech będą zalety: - łatwa w obsłudze, stabilna dzięki swojej wyciąganej podpórce - nie zajmuje dużo miejsca i jest poręczna - robi klasyczne, prostokątne dziurki - w komplecie znajdował się próbnik do wielkości sprężyn i jednocześnie wzornik odległość przy doginaniu sprężyn Wady: - nie można (bądź jeszcze nie znalazłam sposobu by) zrobić mniej niż 6 dziurek. Można zrobić 5 ale obawiam się, że można w ten sposób uszkodzić bindownicę, ale ostatnią z dziurek robić blisko brzegu. - doginanie jest czym czego trzeba się nauczyć, a sprawa komplikuje się dużo bardziej jeśli dziurek jest więcej niż 6, element który dociska sprężyny przy doginaniu obejmuje na raz tylko 6, dla...

Prawie mój zamek

Kilka miesięcy temu poznałam (choć się trochę broniłam) niesamowicie kreatywnego faceta. Chłopak z nieco innej bajki, taki zbyt bezpośredni, uparty, ale zarażający dystansem do świata i niezwykle zainteresowany każdym przejawem kreatywności.  Jak nie wyrazi sprzeciwu to zaproszę Was na jego bloga, ale to za jakiś czas. Ale do rzeczy. Bohaterem tego posta jest nie Kreatywny K. a papierowy model zamku, do którego K. zdołał mnie przekonać. To taki mój pierwszy krok w klejeniu modeli. A ten zameczek świetnie się to tego nadał- poziom trudności niezwykle sprzyjający i podbudowujący takich laików jak ja. Zainteresowanych zmierzeniem się ze sklejeniem tego zameczku zachęcam do pobrania tutaj. Natomiast tych ciekawych mojego debiutu modelarskiego zapraszam na dokumentację w kadrach poniżej.

Lubilatki lutowe cz. II

Obraz
Kartka, którą dziś chciałabym Wam pokazać została poczyniona dla wiecznie roześmianej A. To dobra dusza, która swym zaraźliwym śmiechem przepędza najciemniejsze chmury. Dziewczyna, która wyciągnęła mnie na wakacje nad jezioro kiedy najbardziej tego potrzebowałam. Moja kochana A. ma taką jakąś niepojętą moc przyciągania dobrych acz specyficznych ludzi. A przebywanie w takim towarzystwie jest największą przyjemnością. I dla takiej oto niepowtarzalnej dziewczyny przyszło mi zrobić karteluszkę urodzinową. Kolory takie jak ona. Ciepłe, ciekawe z nutką szaleństwa. Mam nadzieję, że Ci się podoba kochana Jubilatko.

Lubilatki lutowe cz. I

Obraz
Jakoś tak mijają te dni i tygodnie 2014 roku a ja ciągle nie mogę się do niego przyzwyczaić. Ręka mi drży za każdym razem gdy mam zapisać datę. I  tak też było i przy tej kartce urodzinowej dla niesamowitej A.A. Dziewczyny tak pozytywnej i z ogromnym dystansem do świata, że ciągle nie mogę się nadziwić, a znamy się nie od dziś. Urodziny, kochana jubilatka, miała dziesięć dni temu, ale tak to już jest, że czasem mieszkając w różnych miastach nie udaje się szybciej spotkać (smuteczek). Odrobinę nagnę własne zasady i publikuje tego posta przed wręczeniem kartki (jakieś dwie godziny), robię to bo wiem wiem, że A. jest zajęta i tu dzisiaj nie zajrzy. A ja już nie mogłam się doczekać, żeby zrobić wpis. Jakoś ich mało w tym roku i tym bardziej tęskno i śpieszno mi za każdym kolejnym. I co myślicie? Lubicie ten efekt "kropli rosy" jaki zastosowałam na kwiatku? Zostałam uświadomiona, że pojęcie LUBILATKI nie jest zrozumiałe. Śpieszę więc z wyjaśnieniem. Słowo to opi...